Pierwocina komputerowa

Odkąd mój serdeczny kolega (W.Knitter) złożył dla mnie pierwszy komputer i podłączył do Sieci, odkąd zacząłem swoją przygodę z Internetem do chwili obecnej, przeszedłem długą drogę opartą na metodzie prób i błędów. Jestem samoukiem komputerowym, wiec każdy kolejny, nawet malutki krok, sprawiał mi sporą radochę.

Podobała mi się opcja posiadania własnej witryny internetowej. Pierwsza strona WWW (wykonana jeszcze w… Word`zie) była dla mnie mistrzostwem świata. Tona zdjęć, dowcipów, animowanych gifów, banerów oraz treści (których zapewne nikt nie czytał).

Odwiedzając inne strony WWW zwróciłem uwagę na liczne komponenty w nich zainstalowane. Rejestrowałem się w takich Serwisach jak 4free.pl, free4.web.pl, sonda.pl i innych. Chciałem, aby moja strona była extra.
W celu podniesienia jej atrakcyjności chciałem mieć księgę gości, listę mailową, sondy, ankiety, powiadamiacze, klikomierze, system newsów i kilka innych komponentów przydatnych na stronie. Wykonałem drugą wersję mojej WWW, zainstalowałem pobrane komponenty i gapiłem się w tą moją stronkę jak w obrazek, choć nie długo, ponieważ połączony byłem wówczas przez tepsowy modem.

Artur WojciechowskiWyleczyłem się jednak z tej fascynacji po jednej z kolejnych, nieudanych prób połączenia się z moją stroną… Powodów było kilka… a to zmiany w Onetowej Republice, czy poźniej WP (o Interii, Poland.com, Hodze w ogóle nie myślałem, bo w tym okresie, czas wczytywania się większości stron, był tam niemiłosiernie długi), a to długi czas wczytywania się samych komponentów – tu na uwagę zasługuje fakt, iż czasami dostawcy tych bajerów również modyfikowali swoje Serwisy, przeciążone od ilości klientów.
Zanim moja przeglądarka połączyła się ze wszystkimi komponentami i wyświetliła moja stronę, przechodziła mi ochota na jej przeglądanie. Dość często przerażał mnie komunikat typu – „podana strona nie istnieje, lub są kłopoty z jej wyświetleniem…

Długi czas łączenia (co uwidocznione było na rachunkach z tepsy) do reszty zniechęcił mnie do korzystania z wyżej wymienionych. Zacząłem poszukiwać czegoś bardziej stabilnego. Przeglądałem oferty dostawców Internetu oraz oferty firm zajmujących się hostingiem. Ciężko było, bo wiązało się to z inwestycją, ale w końcu każde hobby kosztuje. Zbierając choćby pokemony, trzeba przecież kupić chipsy

Zdecydowałem się i wykupiłem hosting.

Pierwsze wrażenie zrobił na mnie sam adres – był krótki. W chwilach, gdy zastanawiam się, czy było warto, przypominam sobie adres w stylu strony.wp.pl/wp/osoba, darmowe komponenty, dziwne komunikaty zamiast mojej strony i czas wczytywania.

Wykonałem kolejną wersję mojej strony (tym razem we Front Page`u) – to już trzecia. Na serwerze była obsługa php, ale nic wtedy o tym języku skryptowym nie wiedziałem. Stronka była taka sobie. Zrezygnowałem z dotychczasowych komponentów z wyjątkiem księgi gości. Strona była w sumie o wszystkim i o niczym. Myślałem jaki temat obrać jako priorytetowy i jak ją urozmaicić, tak, aby była atrakcyjna dla odwiedzających.

Wtedy poznałem Bastka (PHPbyBastek). Wskazał mi jakie popełniałem do tej pory błędy, co się liczy, a na co nie zwracać uwagi. Od tego czasu zacząłem przywiązywać wagę do meta-tagów, css`ów i rozpoczęła się przygoda z php. Ściągnąłem z jego download`u skrypty, których jest autorem i próbowałem je instalować. Zasypałem mojego mentora setką listów z pytaniami, na które Bastek (o dziwo ) cierpliwie odpowiadał. W końcu coś zaczęło się dziać. Skrypty zadziałały. Jako, że wszystko było umieszczone w katalogu głównym, nie miałem już problemu z wyświetlaniem mojej (czwartej już wersji) strony w przeglądarkach. Co więcej, zainstalowałem skrypt, który wskazywał mi czas wczytywania się mojej strony w przeglądarkach Gości – byłem pod wrażeniem .

Kupiłem kilka książek. Zacząłem śledzić uważnie fora dyskusyjne poświęcone php, java-script itp. Tak trafiłem na stronę Krzysztofa Szypulskiego (KESS) i do jego download`u oraz kursów. Na zadane mu pytania również otrzymałem satysfakcjonujące mnie odpowiedzi. W rezultacie rozpoczęliśmy regularną, do dziś trwającą korespondencję. Znajomość z Bastkiem i Kess`em dała mi poczucie stabilności w Internecie.

Życzę wszystkim młodym webmasterom takich przyjaciół i mentorów w jednym, jakimi dla mnie są niżej wymienieni.

Za wyrozumiałość, cierpliwość i dobre słowo dziękuję:
Wiesławowi Knitter, Sebastianowi [Bastek] Poskier, Krzysztofowi [KESS] Szypulskiemu, Arkadiuszowi Szumskiemu i Krzysztofowi Kucharskiemu.